Audiobook
Bubai, port lotniczy
TYMCZASEM KILKASET KILOMETRÓW OD MAKSA…
− Habibi, come to Bubai! - radca Bartłomiej skończył nagrywać chyba osiemdziesiątą już relację z lotniska na Instastory i położył swój bagaż na taśmie, niechętnie rozstając się również na całe trzydzieści sekund z telefonem, który był sprawdzany przez rentgen. Czekająca za szalonym pracownikiem ambasady kolejka do odprawy niewątpliwie odetchnęła z ulgą - podróżni przestali zasłaniać twarze, aby uniknąć uwiecznienia typowo „podróżnego” wizerunku i wrócili do rozmów między sobą. Po przejściu przez wszystkie bramki i odebraniu cudu techniki z lotniskowego pojemnika Bartłomiej wrócił do relacjonowania swoim obserwującym przebiegu wyjazdu do Bubaju na targi Expo, ignorując zirytowane westchnięcia, chichoty i przewracanie oczami ludzi znajdujących się wokół niego.
− Hejka kochani, opuściłem was na moment ale na szczęście już jestem i nie dam wam się nudzić! Lot trochę potrwa, ale po nim zrobię wam room tour mojego pokoju hotelowego a przez całe 4 dni będziecie ze mną na targach EXPO! Obserwujcie mnie na Instagramie i Tiktoku, aby niczego nie przegaa…
Bartłomiej cofając się uderzył plecami w strażnika celnego, który stał cały czas za nim, czym ani on, ani strażnik za bardzo się nie przejęli.
− Ej słuchajcie HIT! Chciałem wam zrobić ładne przejście ale wpadłem na pana ze straży celnej! Ale mi głupio teraz…- zduszony śmiech ambasadowego influencera przerwał strażnik:
− Przepraszam pana, ale w tej strefie obowiązuje bezwzględny zakaz nagrywania. Proszę pójść z nami, jest pan zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa.
− Ale jak to?! Wy wiecie w ogóle, kim ja jestem?! Wy wiecie, ile mam obserwujących?! Nie wiecie? To wpiszcie sobie na Instagramie i TikToku „bartlomiejniebartosz”!
− Może pan być i samą Madonną, ale zakaz obowiązuje wszystkich. Proszę pójść z nami.
Bartłomiej wiedział już, że żarty się skończyły i postanowił uciec się do drastycznych kroków:
− Mam taki pomysł, bo ja mam kod rabatowy ze współpracy na takie paski wybielające do zębów z lampką, aż 30 procent, a panu by się akurat takie przydały…
Strażnik zaczynał tracić cierpliwość:
− Im więcej pan mówi a mniej wykonuje naszych poleceń, tym mniejsza jest pana szansa na lot najbliższym samolotem. Proszę pójść z nami.
Bartłomiej zestresowany podążył do pomieszczenia służącego do kontroli osobistej. Podjął kolejne próby negocjacji:
− A czy mogę nagrać jedno story z tego pokoju? Takie malutkie…dosłownie jeden kafelek…
− NIE. - strażnik był stanowczy.
* * *
Bartłomiej wylewał potoki łez, kiedy celnicy przeglądali jego bagaż a następnie telefon i usuwali wspaniały lotniskowy kontent. Czy te papiery były na tyle ważne, aby usuwać jego cudowny i jakże skromny wizerunek z oczu widzów?
− Chce pan do kogoś zadzwonić? - jeden ze strażników czuł się skrępowany widokiem płaczącego (a raczej wyjącego) przy nim pracownika dyplomatycznego.
− Poproszę o kontakt z Maksymilianem Konsulskim. To mój współpracownik z ambasady. - Bartłomiej pociągnął nosem i odebrał słuchawkę od strażnika:
− Maks, bo wynikła taka sytuacja…
− Tylko z twoich ust to zdanie brzmi groźnie. No mów.
-Aresztowali mnie na lotnisku pod zarzutem szpiegostwa.
− Na całe whisky tego świata, jakim cudem?
− Bo nagrywając story uwieczniłem celników z jakimiś papierami a tam był zakaz nagrywania i o tym nie wiedziałem. Co mam zrobić?
− Nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać, tobie ten telefon tylko o te nażelowane włosy roztrzaskać! Zakładam że w bagażu nic nie znaleźli i sprawdzą, ile osób obejrzało materiał, na którym są te papiery. A dużo osób wyświetliło tę relację?
− Jakieś 10 tysięcy…
− Niedobrze…A czy wyraźnie widać, co się znajduje na tych papierach?
− Zaraz sprawdzę i napiszę ci SMS-a lub zadzwonię jeszcze raz.
Bartłomiej kazał strażnikom wyświetlić na monitorze lotniskowego komputera usunięty z przestrzeni wirtualnej materiał dowodowy, którego był autorem, klatka po klatce.
− Ma pan wiele szczęścia, kadry w tle są rozmazane przez to, że włączył pan jakiś tandetny filtr. - odezwał się jeden ze strażników.
− Poza absurdalną ilością pańskich selfie w całym urządzeniu nie znajduje się nic, co mogłoby być podstawą do podejrzeń o szpiegostwo. Na przyszłość proszę czytać lotniskowe tabliczki. - dodał drugi.
− Do odlotu zostało ponad pół godziny. Akurat skończył pan odprawę, więc zaprowadzimy pana do hali odlotów. Tam już może pan nagrywać. Może pan odzyskać także bagaż i telefon.
To był moment, na który Bartłomiej czekał. W podskokach podążył za strażnikami, wystukując jednocześnie podziękowania dla Maksa o treści „Dzięki nudziarzu 😜”. Po rozstaniu z celnikami nagrał jeszcze pouczającą relację z opisem sytuacji, która go spotkała i nauczył się nowego tańca z TikToka.
− Przynajmniej wzrosły mi zasięgi. - pomyślał, wkładając bagaż podręczny do szafki nad swoim siedzeniem.