Rozdział 16 - Projekty edukacyjne z PMP

Audiobook "Maks konsulski w akcji"

Rozdział 16 – Awantura o flagę

Audiobook

Pobierz kazuśnik do rozdziału 16. (PDF)

Pobierz kompletny kazuśnik z prawa międzynarodowego publicznego (PDF)

Cornstrang

Czasy zawieszenia stosunków dyplomatycznych z Cornstrangiem to już historia i wszystko niby wróciło do normy, ale relacje choć z różnych względów wznowione są bardzo napięte. Po ponownym zapełnieniu swojego gabinetu do godziny 12.00 zdążyłem przemyśleć całe swoje życie, posłać do diabła grupę operacyjną, która zaatakowała szkołę i wypić 4 kawy. Dodatkowo, nie byłem chyba najlepszym aktorem, bo choć przez cały czas próbowałem sprawiać wrażenie „normalnego”, to Bartłomiej Zakolski od rana mi się przyglądał. Próbował zagaić mnie przy ekspresie, potem w przerwie na lunch i w drodze do ksera. Mój plan trzymania się dziś na uboczu legł w gruzach − poddałem się, gdy Zakolski podążył za mną...do toalety.

-Jak dzisiaj nastawienie? – tym razem to ja zacząłem. − Pogoda paskudna, chciałoby się zostać w domu, prawda? – Och! Jak bardzo wierzyłem w te słowa…

-Pogoda okropna, kawa okropna, i jeszcze suszarka do rąk nie działa. Szlag by to… – zaklął pod nosem.

-Zły dzień? – spytałem przekornie, będąc pewnym, że to ja wygrałem dzisiejszy konkurs na najpodlejszy humor.

-Nie pytaj nawet. Wczoraj wieczorem zadzwonił mój ojciec i ekhm…- twarz Bartłomieja zaczerwieniła się powoli, usta wykrzywiły w dziwacznym grymasie, a oczy zaszkliły się w świetle łazienkowych jarzeniówek. Cóż to? Czyżby na moich oczach Radca Zakolski…płakał? Ten Zakolski, który lubuje się w słowach „profesjonalizm” i „wydajność”, a na każdą bolączkę ma złotą radę: „godzinka crossfitu, pościk na Insta i wizualizacja celów”? Otrząsnąłem się jednak szybko z moich przemyśleń, bo oto szlochał przede mną dorosły mężczyzna, choć usta nie zamknęły się mu ani na chwilę.

− (…) wiesz, myślałem, że gorzej być nie może, a on mi mówi, że dziadzio Bodzio zmarł. –skwitował Radca i pociągnął nosem. I kiedy już chciałem pocieszyć go jakimś dobrym słowem (choć naprawdę ciężko mi szło wymyślanie, co na takie zwierzenie wypada odpowiedzieć), do łazienki gwałtowanie wkroczył ambasador, Henryk Laskowski.

− O! Tu jesteś, Barteczku. Potrzebuje cię. Prezydent Cornstrangu ogłosił parę minut temu w drodze rozporządzenia żałobę narodową, jako rodzaj, yyy…jak to się mówi? O, mam − jako hołd! – zadowolony wykrzyknął Henryk, lecz natychmiast się zmitygował i dodał zniżonym tonem. – Jako hołd złożony żołnierzom Cornstrangu poległym podczas działań zbrojnych na terenie Republiki Jawy. Więc biegnij do Alberta Bączka, żeby zmienił flagę na tę…no sam wiesz, którą. – zakończył. Radca natychmiast zmienił wyraz twarzy. Nawet nie wiem, w którym momencie wytarł łzy. Poprawił tylko marynarkę ściągając jej rękawy w dół i kiwnął głową na pożegnanie. Do końca dnia nie spotkałem go już ani razu. Była to bodajże nasza najdłuższa rozłąka, którą z przyjemnością wykorzystałem na delektowanie się ciszą i spokojem.

*  *  *

Następnego dnia, punkt ósma rano, usłyszałem podniesiony głos ambasadora, który szturmował po kolei każde pomieszczenie z jednym słowem na ustach:

- Barteeek!

- Czy ktoś może mi powiedzieć, gdzie jest Radca Zakolski?! Nikt nic nie wie w tej ambasadzie! Jak zwykle, jak zwykle…

Wyglądnąłem więc subtelnie ze swojego fotela – delikatnie, żeby nie ujść za wścibskiego, a jednocześnie dowiedzieć się co nieco. W końcu nie tylko Grażyna będzie miała coś do powiedzenia podczas naszej popołudniowej kawy. – pomyślałem.

I tak wychylony na krześle, w pozie grożącej złamaniem karku, usłyszałem coś, co w założeniu ambasadora miało być pewnie szeptem:

- Bartłomieju! Co ty myślałeś, kiedy kazałeś Albertowi zawiesić na maszcie czarną flagę? Skąd my w ogóle mamy w ambasadzie czarną flagę?! – grzmiał Henryk swoim basowym głosem. Przecież dobrze pamiętasz… – i tu ambasador zaczął rymować – żałoba państwowa, flaga kirem przewieszona! Nooo, co jest z tobą, Barteczku? – dopytywał się ambasador.

- Panie ambasadorze, uważam, że mój wybór idealnie odzwierciedla powagę i tragizm obecnej sytuacji. – odpowiedział stanowczo, acz bardzo spokojnie Zakolski, kładąc w patetycznym geście rękę na sercu. Przyznam, że nieźle mnie tym zaskoczył. Ambasador lekko zbity z tropu rzucił tylko, że może i Barteczek ma rację, ale dura lex sed lex i flaga ma być zmieniona.

- I nie zapomnij! Do połowy masztu opuszczona! – zaintonował Henryk na odchodne i zniknął w czeluściach korytarza.